Wczoraj w klubie festiwalowym Malty odbyła się dyskusja na temat projektu Joanny Rajkowskiej – dyskusja o poznańskim Minarecie
Joanna Rajkowska chce jeden z kominów w Śródmieściu przerobić na minaret. Projekt miał być gotowy na tegoroczną edycję festiwalu Malta. Został przełożony na jesień, a dziś wiemy, że najprawdopodobniej powstanie dopiero na rocznicową, dwudziestą edycję festiwalu.
O Joannie Rajkowskiej głośno zrobiło się kilka lat temu, kiedy to w samym centrum Warszawy wyrosła palma. Palma na Alejach Jerozolimskich jednych śmieszyła, innych denerwowała, większość deklarowała, że jej nie chce... Dziś mieszkańcy stolicy nie wyobrażają sobie miejskiego pejzażu bez palmy w centrum.
To dowód na to, że sztukę, która z buciorami wkracza w nasze życie, psuje ustalony porządek i nie za bardzo wiadomo jak ją odczytać, można oswoić. A może to sztuka oswaja mieszkańców... ?
Pewnym jest, że najnowszy projekt Rajkowskiej oraz wszystkie osoby, które są odpowiedzialne za jego powstanie w Poznaniu, będą musieli się sporo napracować, aby oswoić mieszkańców z innością.
Wczoraj na dyskusję o powstaniu w Poznaniu minaretu przybyły tłumy - sala w festiwalowym klubie, na który zaadaptowano Arsenał, pękała w szwach. Joanna Rajkowska spotkanie rozpoczęła od retrospektywy swojej twórczości. Omawiając slajdy obrazujące kolejne projekty przybliżała przybyłym swój sposób postrzegania rzeczywistości oraz wprowadzania sztuki w miejską tkankę.
Artystka zaznaczała kilkakrotnie, że poznański projekt nie ma być, jak chcą niektórzy, nawoływaniem do ekumenizmu.
„ Nie chcemy nawoływać do tolerancji. Jeśli już to raczej do różnorodności. Chcę poszerzyć perspektywę miasta, które jest różnorodne. Pokazać, że żyją obok siebie różne kultury, oswoić je. Odczytać miasto na nowo.” - deklaruje artystka.
Poznański minaret pomysłu Rajkowskiej ma powstać na kominie przy zbiegu ulic Estkowskiego i Garbary. Niejako naturalnie wpisze się w kontekst wież katedry na Ostrowie Tumskim i dawnej synagogi. Plany architektoniczne poznańskiego minaretu wzorują się na rzeczywistej konstrukcji. Koszty przedsięwzięcia szacuje się na ponad 500 tys. złotych. Jak zaznaczyła artystka każda złotówka trafi do lokalnych przedsiębiorców - firm zajmujących się dystrybucją materiałów budowlanych oraz budowniczych.

Projekt poznańskiego Minaretu; Foto: Klub Krytyki Politycznej
Architekt Grzegorz Piątek zwrócił uwagę na to, że projekt wskazuje także na możliwą alternatywną historię Poznania.
„Gdyby historia potoczyła się nieco inaczej i granice byłyby przesunięte o kilkadziesiąt kilometrów w bok, Poznań mógłby być miastem podobnym do Berlina, w który przecież kultura Islamu jest wszechobecna. Dziś przy otwartych granicach, kontakty ze społecznością muzułmańską mogą stać się żywotną kwestią szybciej, niż nam się wydaje" – dodał.
Spotkanie nie obyło się bez kontrowersji. Przed wejściem do Arsenału młoda dziewczyna rozdawała ulotki nawołujące do bojkotu minaretu, jako „symbolu dominacji islamu i nieposkromionej pychy wyznawców tej religii”.
I ta żółta kartka była najbardziej smutnym akcentem wczorajszego dnia. Było w niej dużo zdań wyrwanych z kontekstu, dużo słów o dyskryminacji i terroryzmie... Dużo nienawiści i lęku przed innością.
Czytając tą ananimową ulotkę uświadomiłam sobie jak bardzo Minaret jest nam potrzebny.
* Minaret - wieża przy meczecie, z której muezin wzywa wiernych do modlitwy.
Foto: CC flickr.com/mexikids oraz www.kkpp.blox.pl